Street Art w podróży: murale i graffiti na zdjęciach

DSC_0204

Street Art w podróży

Nie wiem jak Wy, ale ja zorientowałem się że z wyjazdów przywożę sporo zdjęć pomazanych ścian: okazałych murali, małych wlepek albo wręcz bohomazów.  Po zdjęciach walących się budynków i starych kamienic to chyba mój drugi najpopularniejszy motyw zdjęciowy.  Jak sobie o tym myślę, to chyba miasta ze Street Artem są ciekawsze, takie mniej pod linijkę, bardziej wyraziste.  Dlatego podobało mi się na przykład w Łodzi, mimo, że miasto ma, oględnie mówiąc, nieoczywistą urodę. W Tel Avivie też z przyjemnością snułem się po okolicy pełnej baraków, które pokryto malunkami. Nie mówię od razu, że poszukiwanie Street Artu to mój główny cel każdego wyjazdu, ale dla mnie ciekawy motyw, którego wypatruję w podróży.

 banksy kamionek grafitti

Ale i całkiem blisko

Swoją drogą graffiti mocno inspirowane Banksym znalazłem całkiem niedawno na warszawskim śmietniku. Także czasem nie trzeba ruszać się bardzo daleko, żeby zobaczyć coś ciekawego. Sprzyjają na pewno tereny poprzemysłowe, miejsca nieco odludne. Stare budynki. Ale zdarzy się i na najbardziej poukładanej starówce, między straganem z pamiątkami wyprodukowanymi w Chinach, a wejściem informacji turystycznej. I jeśli tylko jest to działalność z pewnym wyczuciem i gustem, to ja jestem za. Żeby było jasne: napis Legia to wg moich standardów żadna twórczość. Raczej działalność plemienna. Pomazany pociąg to czysty wandalizm.

DSC_0138

Ważne żeby był charakterny

Ale nie musicie się ze mną zgadzać, i chyba najlepsze w Streetarcie jest to, że nie ma reguł. I że jest to działalność niekomercyjna. Chociaż, jeśli oglądaliście film Wejście przez sklep z pamiątkami, to wiecie, że można na Streetarcie zarobić. Biznes stara się wchłaniać także i ten obszar: a to zleci komuś komercyjny mural, a to radośni graficiarze zareklamują sok owocowy. Naturalna kolej rzeczy, ale nie takiej „twórczości” szukam na ścianach.

Szukam wykwitów radosnej twórczości. I o tym jest zakładka Street Art na Wyjazdologii. Za każdym razem, gdy z wyjazdu zbierze się solidna porcja ściennej twórczości, będziecie mogli obejrzeć galerię. A ja jednak zaczynam myśleć, czy nie wybrać się gdzieś w poszukiwaniu murali…