Archistorie – opowieści o miejskiej architekturze

Archistorie książka

Jeśli lubicie w podróżach zwiedzanie tropem architektury, macie pewnie czasem potrzebę poczytania czegoś więcej o oglądanych budynkach. Nie wszystko jest w przewodniku. Problem jednak w tym, że książki o architekturze bywają mało przystępne: sporo tam hermetycznej terminologii, trochę zwykłego przynudzania, a na dokładkę rozwlekłe biografie architektów. A gdyby tak ktoś opowiedział Wam po ludzku dlaczego budynek wygląda tak, jak wygląda? Taką próbę podjęli autorzy książki Archistorie – Jak odkrywać przestrzeń miast. Znani także jako twórcy bloga Architecture is a good idea.

Opowieść podana jest w trzech częściach. Pierwsza traktuje o budynkach mieszkalnych, druga miejscach pracy, a trzecia szeroko pojętym zabytkom.

Gdzie mieszkamy?

Zaczyna się historią kamienic, potem przechodzimy do modernizmu, wielkich osiedli mieszkaniowych i domów jednorodzinnych. Historia zgrabnie poprowadzona, nie brakuje przykładów z Polski, pozycji klasycznych i tych bardziej nowoczesnych. Pokazano konsekwencje społeczne różnych sposobów kształtowania przestrzeni. Nawet jeśli ktoś poczytał już swego czasu o modernizmie czy rozlewaniu się przedmieść, to rozdział nadal układa różne rzeczy w głowie. Koniec tej części, czyli rozdział o apartamentowcach, zwiastuje to,  co napotkamy w kolejnej odsłonie. Będzie o wieżowcach.

Gdzie pracujemy?

Z tej części przebija fascynacja autorów drapaczami chmur. Początek klasycznie w Chicago, potem Nowy Jork, dalej bardziej współczesne budynki z Europy. Także z naszego, polskiego podwórka. Tę część książki także dobrze się czyta,ciepłe uczucia wobec wieżowców przełożyły się na wartką narrację i sporo szczegółów o konstrukcyjnych niuansach drapaczy chmur. Po macoszemu potraktowano za to inne miejsca pracy. Fabrykom poświęcono tylko jeden rozdział, nie ma też na przykład nic o nowoczesnych sklepach czy centrach handlowych.

Co zwiedzamy?

Zabytki, a na dokładkę dwa współczesne muzea, tak w skrócie przedstawia się plan tej części. Bazylika św. Piotra, Zamek Królewski w Warszawie, Wersal czy zamek Neuschwanstein –  budowle znane i dość dobrze opisane.  Przyznam, że ten końcowy blok nie jest już (moim zdaniem) tak udany jak poprzednie: chyba klucz doboru nie był na tyle czytelny, żeby historia płynęła równie gładko co w przypadku wieżowców. Wyraźnie brakuje też  najnowszych budynków, także większej liczby muzeów,  które przyciągają turystów.

Poczytamy?

Jeśli szukacie przystępnie napisanej pozycji o architekturze i chcecie zwiedzać bardziej świadomie, to warto Archistorie przeczytać. Dla niektórych może to być punkt wyjścia do bardziej specjalistycznych książek, ci bardziej oczytani być może znajdą za to kilka nowych przykładów, albo poukładają sobie w głowie różne nurty i zjawiska.

Archistorie – Jak odkrywać przestrzeń miast, Radosław Gajda, Natalia Szcześniak, Wydawnictwo Znak 2018