Tel Aviv – Street Art w wyluzowanym mieście [Duże Zdjęcia]

DSC_0013

Tel Aviv to na tyle wyluzowane miasto, że Street Art musiał się w nim pojawić. Przoduje w nim dzielnica Florentin, gdzie sporo jest zdezelowanej zabudowy, która padła łupem wszelkiej maści grafficiarzy i ściennych artystów. Jeśli w garści macie akurat przewodnik Bezdroży, to dowiecie się, że jest to fragment  miasta, do którego wchodzicie na własną odpowiedzialność. Bądźcie zatem odpowiedzialni i śmiało zgubcie się z zakamarkach Florentyny. Warto, szczególnie jeśli polujecie na malunki.

DSC_0052

DSC_0049
DSC_0056

Nie wiem dlaczego, ale twarz ze ściany kojarzy mi się z Maciejem Nowakiem. Nie spodziewałem się, chociaż da się w Tel Aivie dobrze zjeść, więc może i trop słuszny.

DSC_0114
DSC_0111

Jak widzicie napotkamy nie tylko twórczość scienną, nawet hydrant zerka przyjaźnie. Ja zagubiłem się w zaułkach na dobrą godzinę, nagromadzenie Street Artu jest naprawdę spore. Jedne dzieła ciekawsze, inne takie sobie. Ale jako całość się bronią, szczególnie w tym izraelskim słońcu. Wyobrażam sobie, że dokładnie te same grafiki osadzone w mazowieckim listopadowym popołudniu tracą 40% ze swojego uroku.

DSC_0113

DSC_0119
DSC_0120

DSC_0109

DSC_0105
DSC_0125

Także poza Florentin jest szansa na Street Art

Warto poszwędać się też w okolicach byłego portu, który obecnie służy za siedzibę hipsterskich knajp. Jest szansa, że akurat natkniecie się na jakiś spontaniczny koncert na nabrzeżu. I z duzym prawdopodobieństwem rzuci Wam się w oczy także coś ciekawego na ścianie. Niekoniecznie klasyczne graffitti, może to być sprytne wykorzystanie zmęczonej miejskiej tkanki.

DSC_0159
DSC_0187
DSC_0146
DSC_0148

Ciekawie jest nawet w okolicach głównej promenady. To nic, że dokoła drogie hotele, to nic, że graffiti instruuje Cię, żebyś umył nogi. I tak jest całkiem stylowe. A kawałek dalej juz typowo niekomercyjna golizna w pikselowej wersji.

DSC_0225

DSC_0216

No i dylemat: czy kosz na śmieci to Street Art? Pewnie puryści się obruszą, ale dla mnie to ciekawy detal. A już ścieżka piesza dla ortodoksyjnych Zydów z poziomym oznaczniem to prawdziwy cymes. I jak to nie lubić Tel Avivu? Zwlaszcza jeśli za punkt odniesienie macie Jerozolimę, która ma wiele zalet, ale na pewno nie jest wyluzowana. Co to, to nie. Tam jedyne graffitti jakie możecie napotkać, informuje, że właściciel hacjendy odwiedził już Mekkę.

DSC_0189
DSC_0188

DSC_0258

DSC_0274

Tel Aviv – ścieżka dla ortodoksów (z przychówkiem)