Szosa Transfogaraska – górskie serpentyny na dwóch tysiącach metrów

DSC_0342

Że w podróży droga jest celem, to trochę banał. Ale faktycznie Droga Transfogaraska stała się jednym z celów naszego wyjazdu do Rumunii. Na drugą ze znanych rumuńskich tras, Transalpinę, nie starczyło nam tym razem czasu.

droga transfogarska w rumunii

Wjechać na ponad dwa tysiące metrów własnym samochodem nie zdarza się często. Prędzej już kolejką linową. A droga Transfogaraska nie tylko daje taką szansę. Przy okazji pozwala też nasycić oczy widokami i przetestować nasze umiejętności kręcenia kierownicą, bo zakrętów jest co niemiara. Ale mimo pozorów ekstremalnej drogi, wszystko jest bezpieczne i cywilizowane. Są barierki, nawierzchnia jest przyzwoita. Przynajmniej latem, bo od jesieni do wiosny trasa jest zamknięta (zamykają tunel, a reszta drogi może być po prostu nieprzejezdna).

transfogarska kiedy otwarta

transforgaraska długość
DSC_0336

Szosa Transfogaraska – dłuższa niż się wydaje

Transfogaraska to jeden z megalomańskich pomysłów Ceausescu. Powstała w latach siedemdziesiątych i nie obyło się bez masy dynamitu i niestety licznych ofiar wśród budowniczych. Ale droga miała umożliwić szybkie przerzucenie wojsk przez Karpaty, więc nie liczono się specjalnie ani z ludźmi, ani z pieniędzmi.

Trasę najwygodniej rozpocząć stacjonując w Sybinie. Odległości na mapie mogą być mylące, zwłaszcza jeśli planujecie przejechanie całej trasy (około 150 kilometrów).  Drogi nie da się pokonać w ekspresowym tempie:  jest właściwie jednym wielkim zakrętem, a dodatkowo i tak co chwilę będziecie zatrzymywać się żeby kontemplować widoki. Dlatego lepiej od razu zarezerwować sobie cały dzień, albo po zaliczeniu najwyższego punktu zawrócić. Co nie jest złym wyjściem, bo za tunelem (najdłuższym w Rumunii, ponad 800 metrów) kończą się widoki i droga prowadzi głównie w lesie. Ale pewnie skusicie się na dojechanie do jeziora. To kawał drogi, żeby nie było, że nie ostrzegałem. Warto zatankować do pełna i pamiętać o hamowaniu silnikiem na zjazdach. Transfogaraska to kultowa trasa wśród motocyklistów, liczba jednośladów jaką napotkacie na pewno Was o tym przekona. Widziałem też na drodze jednoślady bez silników, podjazd rowerem na szczyt trasy to niewątpliwie spory wyczyn.

kiedy otwarta transfogarska

szosa transfogararska w rumunii

Uwaga na głowę

Przy okazji jeszcze jedno ostrzeżenie – uważajcie na wieżę widokową przy tamie pod koniec trasy. Ja miałem tam bliski kontakt z sufitem, co zakończyło się zapoznaniem z rumuńską służbą zdrowia. Pozdrawiam ekipę z izby przyjęć w Curtea de Arges, mimo trudności komunikacyjnych udało nam się ustalić jak jest po rumuńsku tężec i elegancko zszyli mi głowę. Pierwszy raz przydało mi się zresztą ubezpieczenie podróżne. Nie bierzcie za pewnik, że w szpitalu będą mówili po angielsku. Podczas drugiej wizyty chwilę zajęło mi pokazanie na migi, że potrzebuję zdjąć szwy.

zapora na trasie transfogarskiej
wielki elektryk

DSC_0397

Samego Curtea de Arges, gdzie nieco przymusowo nocowaliśmy, już specjalnie nie polecam. Są w Rumunii ciekawsze i bardziej urokliwe miasta. Za to Szosę Transfogaraską warto zobaczyć. W końcu w Polsce nie wjedziecie autem na Kopę Kondracką, a to porównywalna do tej trasy wysokość.