Spacerem po tarasach ryżowych na Bali

DSE_0648

Gość na zdjęciu nie jest na spacerze. Oporządzenie pola ryżowego to ciężka robota. Po kostki w wodzie, na śliskich krawędziach zbocza. A najpierw trzeba spulchnić glebę. Potem sadzie, zbieranie, młócenie. I utrzymywanie tej misternej konstrukcji w formie, wypielić chwasty. I tak trzy, cztery razy do roku, klimat sprzyja. Coraz częściej okazuje się, że lepiej sprzedać pole pod budowę hotelu, a zachować jedynie część tarasów, żeby turyści meli dobry widok z okna.

Przewodnik po polu

Nie wiem czy Balijczyk odwiedzając Polskę chciałby zwiedzić pole kapusty. My w każdym razie chcieliśmy zobaczyć tarasy ryżowe z bliska. Można próbować szturmować tarasy ryżowe na własną rękę. Problem w tym, że trudno wytyczyć jakąś sensowną trasę, a nieszczególnie wypada łazić na przełaj i rozdeptywać uprawy. W sukurs przychodzi przedsiębiorcza młodzież, która w zamian za darowiznę przeprowadzi Was przez pole. Przejście przez tarasy to trochę walka o życie, a przynajmniej o suche stopy. Balansujesz na ścieżce szerokości dziesięciu centymetrów. Z jednej strony sadzonki zanurzone w wodzie, z drugiej też, tylko o poziom niżej. Na ścieżce błoto. Nasze przewodniczki dziarsko pomykają przeskakując z poziomu na poziom. My wyglądamy trochę jak dziecko uczące się  chodzić. Poza wszystkim to jednak dziwne uczucie – zwiedzasz w końcu czyjeś pole. Obok gość zasuwa z koszem na plecach, jego żona wyciąga z wody chwasty.

Tarasy Ryżowe Tegalalang

Tarasy Tegalalang które odwiedziliśmy znajdują się okolicach Ubudu. Miejsce uczęszczane, co chwilę podjeżdza bus z turystami, chwila na zdjecia i ruszają dalej. Jeśli jednak poszwędacie sie po samych tarasach, jest już zdecydowanie spokojniej. Miejsce robi wrażenie. Misterna konstrukcja zatrzymuje wodę na kolejnych poziomach, tak aby sadzonki ryżu były zanurzone. Do tego zieleń w intensywnym odcieniu. Nie musicie wybierać się do Tegalalang, pola ryżowe są na Bali na każdym  kroku. Chociaż podobno z roku na rok coraz mniej. Dlatego, że przyjeżdżacie. I dlatego, że my też byliśmy. Ale cały czas to uprawa ryżu, nie cepelia.

DSE_0269
DSE_0602